poniedziałek, 10 lutego 2020

Z okazji tak aktywnego udziału Brie Larson we wczorajszej gali Oscarów, opublikuję moją starą recenzję filmu Capitan Marvel, w którym owa aktorka grała tytułową rolę. (Recenzja została napisana niedługo po premierze filmu)

,,Dzisiaj uczestniczyłem w seansie filmu Kapitan Marvel. 


 Przygoda rozpoczęła się jak zwykle wstawką Marvela, zmodyfikowaną nieco na cześć pewnej postaci… nie, nie zdradzę wam jakiej(mimo że pewnie wiecie).  Film opowiadał historię kobiety, oszukanej przez los. Kobiety walecznej, która może pokonać Thanosa. Bohaterki granej przez Brie Larson , która nie pamiętała swojej przeszłości.  Oprócz niej ważną rolę w filmie pełni też Nick Fury (niezawodny Samuel L. Jackson) oraz przesłodki kotek Goose, który też potrafi zadziwić. Dzieło Anny Boden i Ryana Flecka, jest pełne nawiązań do innych filmów z uniwersum. Mogliśmy się dowiedzieć jak Nick Fury stracił oko, lepiej zobaczyć świat Kree, spotkaliśmy również Ronana i żołnierza Kree który wyśmiewał przydomek Star Lorda (na początku Strażników Galaktyki). W filmie brakowało kiczu, którego jest, niestety pod dostatkiem w wielu filmach DC. Jeden tylko moment był dla mnie lekko przesadzony, może podczas seansu domyślicie się jaki, dlatego taka ocena. Efekty specjalne były na wysokim poziomie, a anarchiści i fabuła jak zwykle bardzo dobra. Spędziłem miłe popołudnie z tym filmem i oceniam go na 7."

Moja recenzja jest dosyć chaotyczna, bo pod wpływem emocji, wybaczcie.




1 komentarz: